Emma Lange

ITINERARIUM Mojej Pracy cz.2

Prawdopodobnie najgorsza nie jest śmierć ciała, ale to, że człowiek żyje w iluzji – żyje i niczego nie rozumie, nie stawia właściwych akcentów. Biegnie za tym, co później okazuje się zupełnie niepotrzebne. Oznacza to, że Duch nie znajduje swojej wiedzy, która może mu pomóc w zrozumieniu życia. Najpierw nie zrozumiał, a potem zapomniał, jak zrozumieć i przetrawić. Zapomniał, że jest Iskrą Bożą, która może rozpalić twórczą wizję. Śpiący Duch zaczyna otaczać się ograniczeniami, systemami ochronnymi, jak małż w piasku. Wielcy mówią o tym, że granice istnieją w umysłach ludzi, a dokładniej, w ich śpiących duszach. Śpiący Duch świat postrzega inaczej, przede wszystkim nie może postrzegać siebie takim, jakim jest. Zauważa niedociągnięcia i częściej skupia na nich uwagę, a mniej na zasługach. Taki Duch zawsze umniejsza siebie, ponieważ nie akceptuje swego znaczenia. Nie może zrozumieć siebie, dlatego wydaje się rozdrażniony.
W poprzednim artykule opisałam znaczenie pustki, która wiąże się z aspektem Śpiącego Ducha – https://emma-lange.pl/uzdrowienie-wewnetrznej-pustki/

Śpiący Duch jest w ciągłym uczuciu trwogi, w otoczeniu swych obaw. Kultywowanie poczucia winy nie pozwala na właściwe skupienie uwagi i przyjmowanie komplementów. Taka osoba nie może być asertywna, trudno jej powiedzieć „nie”. Jej wewnętrzne, niejasne poczucie winy nieustannie domaga się kary, co jeszcze bardziej roznieca poczucie winy. Takiej osobie, której Duch śpi, trudno jest zbudować relacje o jakiej marzy. Trudno jest jej znaleźć pracę, która może pomóc poczuć się szczęśliwym. Sam Duch nie odczuwa swego znaczenia. Lęki kumulują się, a nieustanne, nieoczekiwane niepowodzenia wzrastają. Myśl: „będzie gorzej” umacnia się i zakorzenia w świadomości. Duch nie może już powstać i osiągnąć nowego poziomu, a wtedy i ciało zaczyna zawodzić. Ciało zaczyna odczuwać ból i człowiek wykonuje coraz to nowe badania, myśląc, że właśnie coś dla siebie robi. Lekarze przepisują recepty, wzruszą ramionami, a człowiek odchodzi bez wsparcia.

Ale tak naprawdę to twój wewnętrzny Duch przypomina ci o twoich ranach, uczuciach i wątpliwościach. Kiedy taki człowiek przychodzi po pomoc do mnie, najczęściej szuka życiodajnej pigułki. Na słowa: „trzeba to rozpracować, medytować, wewnętrznie zreorganizować”, reaguje obojętnością, czasami agresją, a najczęściej nieufnością;
Jak to mam znowu pracować? Przecież pracuję! Biegam od lekarza do lekarza, głośno krzyczę w domu, martwię się o moje dzieci, ponieważ nie mogę dostroić się do ich fali. Czy to mało?”

Śpiący Duch zapomniał, co oznacza „pracować”, stąd jego oburzenie. Duch chce tylko pigułkę, która pomoże mu wszystko wyrzucić i rozpocząć życie na nowo. Chce pigułkę, która może wszystko zlikwidować. Nikt jednak nie zdaje sobie sprawy, że ​​ta życiodajna, magiczna pigułka, która może pomóc Duchowi zacząć wszystko od początku, nazywa się Śmierć. Duch zaśnie i obudzi się bez płaszcza! Nie szukaj cudownej pigułki, nie biegnij po śmierć, nie pozwalaj starzeć się swemu ciału!
Duch wymaga pracy i motywacji. Tylko wtedy zostanie uzdrowiony, odzyska świadomość, zrozumie siebie. Dopiero wtedy wszystkie jego rany zabliźnią się. Nie bez powodu w baśniach bohaterem był ten, który obudził swego DUCHA.
A nam, terapeutom, nie zawsze udaje się od razu obudzić Śpiącego Ducha. Czasami trzeba go popychać, błagać, podnosić, ściągać z niego koc; czyli robić wszystko, by obudził się!
„Eh jakaż to praca śliska, wyciągać hipopotama z grzęzawiska!”

Emma Lange