Wywiad z Emmą

This post is also available in: English

Emma Lange to autorka wielu książek z wielu dziedzin. Jest znana czytelnikom między innymi dzięki takim książkom, jak „Kwadrat Pitagorasa”, „Tajemnice Numerologii”, „Numerologia Partnerska”. Jest też autorką książek z dziedziny psychologii, astrologii.
Prowadzi liczne warsztaty, kursy. Spotyka się z tymi, którzy są zainteresowani ziołolecznictwem, homeopatią. Stosuje też medycynę akademicką.
Nie sposób wymienić dziedzin, z których posiada dyplomy, a posiada wykształcenie akademickie z psychologii, medycyny, mikrobiologii, chemii, pedagogiki, wirusologii, ziołolecznictwa, energetyki, itd. Ukończyła również homeopatię. Ma pacjentów prawie na całym świecie, min. w Rosji, w Niemczech, w Mołdawii, w Danii, a nawet w odległej Japonii. Przychodzą do niej ludzie, którzy zagubili się w swoim życiu, którzy poszukują prawdy o sobie, drogi do siebie. Emma prowadzi konsultacje, leczy, pomaga, a przy tym jest niesamowicie uczynną, dobrą i miłą osobą.

> Dzień dobry Emmo! Czy możesz naszym czytelnikom powiedzieć o sobie parę słów?

Urodziłam się w Mołdawii, jest to małe państwo, które znajduje się pomiędzy Rumunią a Ukrainą. Dorastałam w środowisku multikulkturowym, w którym było bardzo dużo ludzi min. pochodzenia żydowskiego, greckiego, rosyjskiego, cygańskiego. Na tym małym kawałku ziemi polskie kościoły stały obok synagog, cerkwi i meczetów. Wychowałam się w cudownej rodzinie – pokoleniowej rodzinie, w której chroni się tradycje. Moi rodzice uciekli z Rosji przed rewolucją, ponieważ obydwoje posiadali pochodzenie szlacheckie, a jak wiadomo komunizm niszczył wszystko.  Moich rodziców nigdy nie wciągnął komunizm, zachowali swoją wiarę, zatem wyrosłam w bardzo wierzącej rodzinie. Sama jestem bardzo wierzącą osobą.

> Emmo powiedz nam, skąd tak liczne zainteresowania u ciebie? Nie jesteś laikiem w dziedzinie medycyny, psychologii, ezoteryki. Ciężko mi nawet wymienić tę niezliczoną ilość dziedzin, które świetnie znasz...

Wiara, która jest silna w mojej rodzinie, nie kolidowała z tym, że rodzice, moje babcie i dziadkowie wierzyli w siłę natury. Wierzyli, że natura ma wpływ na ludzki los, że los człowieka, jego zdrowie współgra z Kosmosem i ziemskimi wpływami.  Moja rodzina  ma bardzo dobry zmysł obserwacji – moi przodkowie potrafili wyciągać wnioski, uczyli mnie tego samego, więc wyrosłam w takiej atmosferze. Potem sama zaczęłam przekładać ich spostrzeżenia i obserwacje na poziom naukowy. Mam bardzo dużo przyjaciół naukowców, którzy interesują się ezoteryką, zagadnieniami Kosmosu, natury i próbują połączyć z tym naukę.

> Widziałam wszystkie Twoje dyplomy, jest ich sporo! Jesteś naukowcem Emmo. Szczególne zamiłowanie masz do przedmiotach ścisłych. Kiedy zaczęłaś  łączyć ezoterykę z nauką?

Moja przygoda z nauką i ezoteryką zaczęła się już w szkole średniej, w liceum. Spotkałam na swojej drodze wspaniałych, mądrych ludzi, którzy wskazywali mi drogę. Z niektórymi utrzymuję kontakt do dzisiaj. Szczególnie bliski jest mi mój nauczyciel duchowy Iwan Fiodorowicz, który pochodzi z Mołdawii. To niesamowity człowiek, który pomaga, leczy i naprawia los wielu ludziom. Przy tym to niespotykanie skromny człowiek.

> Czy jest jakiś jeden konkretny moment, zdarzenie z Twojego życia, które zainicjowało Cię do wejścia w świat ezoteryki?

Tak, przede wszystkim moje choroby, które przeszłam jako dziecko. Byłam bardzo chorowitym dzieckiem. Prawie straciłam wzrok – lekarze uważali, że będę niewidoma, ale moja mama szukała dla mnie ratunku. Naprawdę poruszyła niebo i ziemię, by mi pomóc. Udało się, nie straciłam wzroku tylko dzięki jej determinacji i zapewne woli bożej. Jednak to zmobilizowało mnie do poszukiwań.

> Emmo świetnie mówisz po polsku! 

Uczyłam się języka polskiego, będąc już w Polsce, mieszkając w Polsce. Sprowadziła mnie tutaj po prostu miłość. Mieszkam w Polsce 17 lat, tutaj też urodziła się moja córka.

> Jak czujesz się w Polsce? 

W Polsce czuję się jak w domu. Mam tu przyjaciół, pracę, rodzinę. Mieszka ze mną moja mama, która bardzo dużo mi pomaga i mnie wspiera. Polacy duchem są podobni do Rosjan, tylko nie zawsze chcemy się do tego przyznać. Bardzo dużo nas przecież łączy.

> Skąd u Ciebie tak liczne zainteresowania? Jak to w ogóle możliwe, że jeden człowiek jest w stanie ukończyć tyle kierunków?

Robiłam studia równolegle, czyli kilka kierunków równoległych. Poza tym poszłam na studia mając 15 lat.

> Zatem jesteś bardzo zdolna, do tego masz dar szybkiego uczenia się.

Dziękuję (śmiech), ale uważam też, że to jest też dobra organizacja pracy i sumienność.

> Czy ktoś w Twej rodzinie interesował się ezoteryką?

Nie wiem, czy można nazwać to ezoteryką, ale pamiętam, że moja babcia potrafiła wiele – szczególnie w dziedzinie zdejmowania uroków. Leczyła dzieci, znała się na ziołach. Sama potrafiłam rozpoznać zioła, gdy miałam 3 latka. Moja rodzina, moi przodkowie pochodzą z północy Rosji, a te tereny zajmowali też ludzie, którzy posiadali nadzwyczajne moce, nadzwyczajne zdolności energetyczne. Było wśród nich dużo szamanów, tak zwanych kołdunów, zielarzy. Poza tym jeden z moich krewnych był znanym archeologiem. Gdy byłam mała, często opowiadał o swoich wykopaliskach, między innymi o starych pismach, które pisane było w języku starocerkiewnym (np. słowiańskim, zanim cerkiew została podzielona). Były to czysto dziewicze przekazy, bez dopisków, zniekształceń. Bardzo dużo dowiedziałam się na temat przyszłości świata, kuli ziemskiej, na temat epok, odkryć, energetyki. Często w takich księgach/rękopisach były opisywane czasy starożytne – w co ludzie w tamtych czasach wierzyli, jakich rytuałów używali, co było dla nich ważne. Zawierały spis mitów i legend.

> W jaki sposób odkryłaś swoje umiejętności? Czy możesz nazwać je darem?

Na pewno są to lata praktyki, doświadczeń i nauki. Przede wszystkim poświęcenie wielu godzin na poszukiwaniach, analizowaniu. A czy to jest dar? Na ten temat tylko Bóg może się wypowiedzieć…

> Czy możesz nam zdradzić jakie są Twe metody pracy?

Metody mojej pracy są różne. Przede wszystkim są to obliczenia matematyczne. Jest to też sprzęt, który posiadam, dzięki któremu mogę wiele rzeczy sprawdzić, a który zaprojektował mój nauczyciel i mistrz Iwan Fiodorowicz. Dzięki temu mogę powiedzieć czy dany człowiek ma problem z aurą, z jaką częścią ciała. Nie przekładam rąk, nie nie jestem bioenergoterapeutką. Przede wszystkim wiele metod swojej pracy opieram na wiedzy naukowej. Śledzę wszystkie nowinki, które pojawiają się w świecie naukowym. W ten sposób zaczynam dzień. Nie zatrzymuję się w nauce, a cały czas uczę się, dokształcam. Jednak moim najważniejszym warsztatem są liczby! To są bardzo ważne symbole w świecie nauki. Zresztą już Galileusz powiedział, że matematyka jest nauką, za pomocą której Bóg opisuje świat. Bardzo lubię, wręcz uwielbiam symbolikę i psychologię symboliczną, która wiąże świat świadomości ze światem podświadomym i nieświadomym.

> Znam cię Emmo już kilka lat, więc wiem, że to nie tylko zwykłe obliczenia matematyczne, zatem czy Twoich metod pracy można nauczyć się?

Fizycznie nie da się tego nauczyć, ponieważ nie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego jedno i to samo połączenie, w kilku matrycach u kilku innych osób, oznacza co innego?! Na to składa się wiele aspektów. Znaczenie liczby przeskakuje z poziomu na poziom, z pozycji na pozycję i zmienia się. Liczba to fala. Świat stworzony jest z jednakowych atomów i elektronów, ale kiedy łączą się na różnych poziomach, na różnych falach, to stwarzają inne obrazy. Wtedy dostajemy inny materiał do obróbki.

> Rozumiem, że numerologia była główną dziedziną, którą pokazałaś Polakom? 

Tak, numerologią interesuję się od 14 roku życia. Zainicjowała mnie bardzo mądra i ciekawa kobieta, która jest Polką, a nazywa się Majewska, mieszka w Mołdawii. W tym czasie panowała wojna domowa, uciekliśmy do zachodniej Ukrainy, i tam moja siostra poznała mężczyznę – swojego męża, a kobieta, która zainicjowała mnie na numerologię jest matką mego szwagra. Posiadam wspaniałą biografię tej kobiety i na pewno kiedyś ją opublikuję. Ta kobieta pokazała mi, jak obliczać niektóre okresy życiowe za pomocą liczb.

> Numerologię zatem można stosować, wykorzystywać do wielu badań ludzkiej duszy i psychiki.

Jak najbardziej! Na podstawie połączeń liczbowych, tworzeniu matryc można zajrzeć w głąb ludzkiej podświadomości. Można programować swoją przyszłość, zobaczyć co nas czeka. Przede wszystkim można dowiedzieć się jakie okresy i w jaki sposób wpływają na nasze życie, w którym miejscu powiedzieć sobie „stop”, aby nie wpaść w jeszcze większe kłopoty.

> Czy dużo osób korzysta z takich analiz?

Bardzo dużo. Jeśli człowiek po otrzymaniu ode mnie matrycy, czyli analizy podświadomości będzie dobrym obserwatorem, będzie stosował się do wskazówek zawartych w analizie, jeśli będzie rozwijał się, to dowie się o sobie wielu ciekawych rzeczy. Przede wszystkim pomoże sobie, dowie się jak to wygląda w procesie transformacji. Ponieważ robiłam analizy wielu moim przyjaciołom i znajomym, rodzinie, to jestem w stanie obserwować zmiany jakie zachodzą w ich życiu, w ich świadomości. Taka matryca, np. Analiza Misji jest bardzo pomocna dla matki, która chce ukierunkować swe dziecko na drogę spełnienia zawodowego. Każdy człowiek, który robi taką matrycę, dostaje narzędzia do pracy. Nie ma to nic wspólnego z wiarą, czy niewiarą, bo to jest po prostu wyłącznie praca nad sobą.

> Są to mechanizmy, które należy poznać, by żyć świadomie?

Tak, jak najbardziej należy wiedzieć i widzieć kontynuację swoich zachowań, i decyzji.

> Powiedzenie, że „szewc bez butów chodzi”, chyba nie dotyczy ciebie Emmo?, Potrafisz pomóc sobie i najbliższym?

(Śmiech) jak najbardziej potrafię.

> Kilka Twych książek z dziedziny numerologii ukazało się ponad 10 lat temu. Od tamtej pory miałaś przerwę w pracy twórczej, ale wiem, że obecnie pracujesz nad kilkoma pozycjami, jakimi?

Przede wszystkim są to książki, które będą traktować o liczbach. Będą to książki na temat tarota, run, psychologii. Nie chcę pokazywać np. tarota jako narzędzia, dzięki któremu można tylko przepowiadać przyszłość! Chcę go ująć pod wieloma innymi względami, pokazać jako narzędzie, dzięki któremu można ulepszyć swoje życie – nie tylko duchowe, ale i twórcze. Będą też książki dla dzieci – książki dydaktyczne, wychowawcze. Będzie energetyka, psychologia. Jestem ogromną indywidualistką i tworzę zawsze nowe rzeczy, nikogo nie kopiuję, nie naśladuję. Tworzę sama, dochodzę to wszystkiego sama. Nie uznaję plagiatów! Te wszystkie produkty, tematy narodziły się w mojej głowie… Poza tym chcę przekazać jeszcze dużo wiedzy na temat zdrowia, żeby człowiek żył świadomie, mógł jeść i stawać się coraz bardziej zdrowym. Ciało jest tak samo ważne, jak i dusza.

> Masz nie tylko doświadczenie w tym kierunku, ale i wykształcenie. Jesteś przecież psychologiem, chemikiem, mikrobiologiem, wirusologiem, fizykiem. Pracowałaś  też jako pedagog z dziećmi, pracowałaś na pogotowiu, w szpitalu… czy coś jeszcze pominęłam?

Na pewno coś jeszcze znalazłoby się (śmiech).

> Na pewno spotykasz się w życiu z sytuacjami i z ludźmi, którzy negują Twoją wiedzę. Mówią, że jest to niemożliwe, skąd to wszystko wiesz, itd. Zatem sądzę, że trzeba pracować nad ludzką świadomością, żeby ludzie zaczęli myśleć, stawali się indywidualistami.

Na pewno, ale trzeba dodać, że nawet nauka ma mnóstwo odkryć, które zostały zakopane pod dywan, zapomniane. Kiedyś, jak wiadomo, za szerzenie herezji palono na stosie i też krzyczano, że jest to niemożliwe! A jednak potem nauka i ludzka świadomość na tyle poszły do przodu, że uznano to za fakt. Na początku ludzki umysł nie chce pogodzić się z czymś, co jest dla niego niezrozumiałe. Na to zawsze potrzeba czasu.

> Jakie są Twoje marzenia, co chciałabyś zmienić w mentalności, czy może świadomości ludzkiej?

Chciałabym, żeby ludzie byli bardziej otwarci na na siebie, na świat. Aby stali się bardziej życzliwi dla siebie i dla innych. Byłoby wtedy mniej złości i agresji, a więcej zrozumienia. Wiedzieliby, że ktoś może złościć się nie dlatego, że jest zły z natury, a być może wpłynęło na niego jakieś przeżycie z przeszłości, mechanizm psychologiczny, układ planet. A może ma po prostu zły dzień? Człowiek powinien kontrolować się, żyć świadomie, nie ranić drugiej osoby.

> Jakie jest Twoje motto życiowe, czym kierujesz się w życiu?

Życzyłabym sobie, żeby ludzie nie zamykali się w swoich dogmatach, fanatyzmie. Moim mottem są dwa słowa „indywidualność i umiarkowanie” – w tym zawiera się cały sens życia. To co pasuje jednemu człowiekowi nie oznacza, że będzie pasowało drugiemu człowiekowi! Na tym powinny budować się relacje, sposoby leczenia, itd. Chciałam jeszcze dodać coś na temat homeopatii… Jest ona negowana przez większość lekarzy, przez ludzi, ale ostatnio odkryto, że małe dawki polopiryny czy histaminy, lepiej działają niż duże dawki. Np. przy obróbce mięsa wytwarza się dwutlenek tytanu, który w śladowych ilościach niszczy jelito grube (włoski). Zatem jak widać małe dawki działają – lecząc i szkodząc. Nie trzeba odrzucać niczego, co jest nowe, czego nie rozumiemy. Czasami trzeba zrobić coś dla siebie, czyli odkryć coś nowego dla siebie mimo wątpliwości.

> Co chciałabyś Emmo na koniec powiedzieć wszystkim czytelnikom?

Chciałbym przekazać wszystkim czytelnikom, że tak naprawdę naszym życiem rządzi matematyka. Każdy z nas powinien dążyć do tego, żeby wypracować w sobie matematyczny porządek. Chemik Niels Bohr powiedział, że mnóstwo jest matematycznych indeksów o których jeszcze nie wiemy, w których są zaprogramowane działania wszystkich naszych elektronów i atomów.

> Dziękuję za rozmowę Emmo. Nie jest to jedyne nasze spotkanie. Chciałabym kontynuować z Tobą cykl spotkań, abyś mogła nam na bieżąco opowiadać o swej pracy, o swych planach i osiągnięciach.

 

*Rozmowę z Emmą przeprowadziła Ewa Maria Jałmużna, 13 stycznia 2019 rok